czwartek, 15 stycznia 2015

Rozdział 15

" Obiecuję."

Plotkara

Siedziałam w kawiarni przy moim ulubionym stoliku w kącie skąd można było obserwować cały lokal. Zoey i Katie siedziały przy jednym stolikiem i coś próbowały napisać. Napisałam im krótką wiadomość i wysłałam z telefonu. Przestraszona Katie rozejrzała się po lokalu, a ja jak gdyby nigdy nic napiłam się swojej ulubionej kawy bez której nie umiałabym funkcjonować. Ku mojemu zdziwieniu dostałam odpowiedź. Poszłam do toalety, żeby nie było podejrzeń, że to do mnie wysłały. Spojrzałam w nowe lustro i poprawiłam swoje włosy, które trochę odetchnęły od farby. Bardzo lubię farbować włosy na różne kolory. Wtedy możesz stać się nową osobą. Jest to łatwe, gdy nikt cię nie zna, ale Ty znasz wszystkich. Otworzyłam wiadomość od dziewczyn i uważnie przeczytałam literki. " Pomóż nam zniszczyć One Direction. Raz na zawsze. Zoey." Ta brunetka zaczyna mnie zadziwiać coraz bardziej. Może się zgodzę. Przynajmniej będzie się więcej dziać. Śledzenie ich i podsłuchiwanie jest czasem na prawdę męczące. " Pokaż na co Cię stać Zoy. Jeden dobry skandal wystarczy. Plotkara." Schowałam telefon i uśmiechnęłam się do siebie pod nosem. Uwielbiam intrygi i jeszcze pobudzam wyobraźnię u młodzieży. Wróciłam na salę
i usiadłam przy swojej kawie. Brunetka razem z Katie jadły frytki i piły colę dyskutując na różne tematy. W tym momencie do pomieszczenia wszedł Louis ze swoją bandą. Dziwne, że dzisiejsza wiadomość seksu Niall'a z Zoey go jakoś specjalnie nie poruszyła. Gdy chłopak zauważył dziewczynę prychnął pod nosem "dziwka" i z uniesioną głową ku górze oraz pewnym krokiem siebie. Każda dziewczyna spojrzała na niego i mogłam zgadywać, że miała już brudne myśli z nim w roli głównej. Każda szeptała jaki przystojny, słodki i tak dalej, i tak dalej. Nauczyłam się czytać z ruchu warg nie bez powodu to bardzo się przydaje. Wróciłam do obserwowania sytuacji w której Tomlinson wrócił do zabawy w króla szkoły, a Zoey cóż ona przestała istnieć i stała się jedną z wielu dziewczyn, która za nim się oglądała. Teraz to już sama nie wiem kto przegra zakład. Niall posłał wymowne spojrzenie Zoey, a do Katie puścił oczko. Mailk usiadł przy jednym z kilkuosobowym stoliku, a obok niego Liam. Natomiast Harry zamawiał jedzenie, a Louis podrywał jakąś blondynkę w ładnej czerwonej sukience i kwiatem we włosach. Dziewczyna wydawała się oczarowana Louis'em, więc po kilku minutach poszli do toalety.
- Znowu? - jęknął głośno Anthony podając jedzenie Styles'owi. Loczek wzruszył tylko ramionami i poszedł do swoich. Do lokalu wpadły dwie osoby. Nick, który poszedł do dziewczyn oraz chłopak Zayn'a. Tel usiadł na kolanach Zoey.

Zoey

- Jezu schudnij grubasie. - syknęłam i skrzywiłam się, ponieważ Nick nie był najlżejszy. Szatyn spojrzał na mnie i uniósł jedną brew ku górze. Do naszego stolika podszedł Anthony z grobową miną i dał butelkę coli Tel'owi.
- Twój kochaś znowu dewastuje nam łazienkę. - mruknął mój zdegustowany brat. Wywróciłam oczami  i napiłam się napoju z butelki.
- To nie jest mój kochaś. - zaznaczyłam ostro, a Tony podniósł ręce w geście obronnym. - Trzeba kupić tabliczkę " Proszę nie pieprzyć się w toalecie " i zawiesić na drzwiach. - dodałam ironicznie przypominając sobie dzisiejszą sytuację z Niall'em. 
- Trzeba interweniować. - powiedział Nick i szatańsko się uśmiechnął.
- Tony kochany Ty mój bracie jedyny. Idź do bezpieczników i wyłącz im światło po czym uruchom ten niebieski przycisk. - poprosiłam ze słodką minką. Anthony nic nie powiedział tylko poleciał na zaplecze, a po chwili było słychać krzyki i piszczenie z łazienki. Tikel przybił ze mną piątkę, a Katie wymamrotała tylko, że jestem wredna. Z toalety wyszła nasza urocza parka, która była cała mokra. Tak system przeciwpożarowy na przycisk to był na prawdę super pomysł, dzięki tato! Tomlinson posłał mi zabójcze spojrzenie, więc wywróciłam oczami. Ku mojemu zdziwieniu zaprosił dziewczynę do stolika, a ponieważ nie było już miejsca to blondynka usiadła na jego kolanach. Chyba musimy dokupić więcej krzeseł. Louis cały czas się z nią obściskiwał, a mnie mdliło. Już lepiej by było gdyby zostali w łazience.
- Zoey jesteś zazdrosna czy jak? - spytała mnie Kat patrząc na mnie z uniesionymi brwiami.
- Nie jestem. - warknęłam wpychając sobie frytkę do buzi. 
- Awww czyżby nasza Zoey zadurzyła się w tym dupku? - zawył Nick, a ja pacnęłam go po głowie. 
- Chciałbyś. - prychnęłam.
- Skarbie gapisz się na nich jakieś pięć dobrych minut. Zaczynasz być przerażająca jak ta sąsiadka na końcu ulicy, która mieszka z dwoma czarnymi kotami. 
- Przestań Nick. - westchnęłam i nadal patrzyłam na Louis'a i blondynkę z kwiatkiem we włosach. Oby Cię pszczoła pogryzła. - Idę zapalić. - dodałam. Wyszłam przed lokal, a Nick za mną gdyż uznał, że też musi się odstresować. 
- Zoey jesteś o niego zazdrosna? Po tym wszystkim? Nie spodziewałbym się. - mówił Nick paląc papierosa., którego ode mnie wyłudził. 
- Nie pierdol. - mruknęłam obserwując wszystko, a dokładniej One Direction w knajpce.
- Chcesz, żeby też był zazdrosny c'nie? - mruknął zastanawiając się.
- Kurwa, a żebyś wiedział. - warknęłam patrząc jak blondynka całuje szatyna po szyi, a on się uśmiecha.
- To co zawsze? - spytał dla upewnienia. Kiwnęłam głową i wysłałam sms'a do Kat, żeby obserwowała reakcję Louis'a, gdy zobaczy co się będzie działo za oknem. Zgniotłam papierosa butem, a Nick się zaciągnął i przybliżył swoje usta do moich po czym wpuścił w nie dym, a następnie zaczął je lekko muskać. Oczywiście przyciągnęłam go bardziej za kark, a chłopak wyrzucił papierosa i chwycił jedną ręką mój policzek. Nasze języki pocierały się o siebie, a mój telefon zaczął wibrować, ale go zignorowałam i nadal go całowałam. - Musi być cholernie zazdrosny. - wymamrotał Tel chwytając mnie jedną ręką u dołu pleców. Często z Nick'iem tak wzbudzaliśmy zazdrość osób, których chcieliśmy zwrócić uwagę na swoją szanowną osobę.
- Już wystarczy zaczyna mi brakować powietrza. - stwierdziłam odrywając się od chłopaka.
- Muszę jechać do Cris'a. Mamy dziś męski wieczór. - westchnął Nick i pocałował mnie szybko w usta po czym poszedł do swojego motora, który po chwili jechał już ulicą. Przylepiłam na twarz sztuczny uśmiech i wróciłam do knajpki, gdzie była Kat, a przy niej siedział Niall.
- Ładny pokaz Zoey. Louis prawie się zadławił i stracił oczy, ale Madelaine pomogłaby mu wpychając język do gardła. - zaśmiał się Horan puszczając mi oczko.
- Nie obchodzi mnie to. Przegrał zakład, więc teraz może robić co chce. - powiedziałam obojętne wzruszając ramionami i usiadłam naprzeciwko nich.
- Jeszcze nie przegrał. - zauważyła Katie lekko się uśmiechając..
- Ma 10 dni. - skomentował blondyn.
- Pieprz się. - warknęłam, a oni się zaśmiali. - Wracam do domu. Tatuś dał mi szlaban. - dodałam po czym pożegnałam się z nimi i wyszłam z knajpki. Szybkim krokiem poszłam w stronę swojego domu.


Louis

Siedziałem w knajpce, a na moich kolanach była Madelaine, której tak nawiasem nie przeleciałem. Tak, gdy miałem to zrobić to światło zgasło, a później byłem cały mokry. Natomiast blondynka tylko mi obciągnęła i powiedzmy szczerze szału specjalnego nie było. Natomiast widzę, że nasza urocza dziwka najpierw miała Niall'a, a teraz Nick'a. Propo tego pierwszego poszedł do Katie i się jej podlizuje. Maddie obejmowała swoimi dłońmi moją szyję i swoim tyłkiem lekko się wierciła.
- Idziemy do mnie? - spytała blondynka, a ja kiwnąłem potwierdzająco głową. Pożegnałem się z kumplami i poszedłem na Brasket Street z dziewczyną. Gdy weszliśmy do jej mieszkania to od razu udaliśmy się do jej pokoju, gdzie zaczęliśmy się całować i rozbierać.
Przeczesałem włosy dłonią i wyszedłem z domu blondynki. Seks był średni, ale był. Kurwa czułem się jak na odwyku przez tą jędzę. Ponad dwa tygodnie bez seksu. Wróciłem na naszą ulicę, gdzie usiadłem na krawężniku przed domem i zapaliłem jednego papierosa. Przegrałem zakład, więc ciekawe co będę musiał zrobić. Jeśli znowu mam latać z penisem po szkole to nie ma problemu, ale Zoey może orgazmu dostać. Nienawidzę tej dziewczyny jak można być takim okropnym człowiekiem!? Wredna zołza bez jakichkolwiek uczuć. W tym momencie z domu Kat wyszła wspomniana zołza, która kierowała się w stronę swego domu. Przystanęła na podjeździe państwa Black, gdzie zapaliła papierosa, a następnie ruszyła przed siebie przeszła przez ulicę i dopiero wtedy mnie spostrzegła. Przyjrzała mi się wypuszczając szary dym z ust i ruszyła dalej, gdzie usiadła pod drzwiami swego domu paląc dalej papierosa. Prychnąłem pod nosem i zgasiłem peta nogą po czym z trzaskiem drzwiami wszedłem do domu. Ku mojemu zdziwieniu zobaczyłem, że Zoey stała na podjeździe. Poszedłem do kuchni, gdzie lepiej widziałem brunetkę, która z niepewnością przebierała nogami. Oparłem dłonie na blacie i spuściłem głowę w dół. Pierdol się Zoy, najlepiej z Niall'em. 
- Kto to jest? - spytała moja matka z lekkim uśmiechem na twarzy. Przestraszony drgnąłem lekko i zaskoczony spojrzałem na nią. Julie podeszła do mnie i położyła swoją dłoń na moje ramię.
- Nasza sąsiadka. Ta nowa. - warknąłem od niechcenia i spojrzałem na brunetkę, która przeczesywała swoje włosy dłonią. Mama pokiwała głową z uśmiechem, który zawsze zwiastował problemy.
- Ładna jest. Może jutro zaproszę naszych sąsiadów na kolację? - spytała spoglądając na mnie. Z przerażeniem pokręciłem głową.
- Lepiej nie. - syknąłem, a w tym momencie Zoey odeszła z naszego podjazdu i poszła w kierunku swojego domu. Zacisnąłem usta w wąską linię i pobiegłem do swojego pokoju.

Niall

Siedziałem na stołówce koło reszty chłopaków, ale obserwowałem jak Katie rozmawia z Zoey, która była tak jakby przybita? Nie wiem, nie znam się na tym, ale brunetka od samego rana chodzi jakaś zmarnowana jakby stał się jakiś dramat. Ku mojemu zdziwieniu Plotkara dziś milczała i nie zapowiadało się, żeby dziś się pojawiła. Zanim skończył się lunch to podszedłem do dziewczyn i usiadłem obok Green, która dłubała widelcem w sałatce.
- Miałem nadzieję, że będziesz miała pizzę. - burknąłem smutno patrząc na zielsko z pomidorem.
- Wybacz Niall. - mruknęła od niechcenia.
- Co jej jest? - spytałem Kat wskazując palcem brunetkę, która nadal szturchała pomidorka.
- Nie wiem. - wzruszyła ramionami. - Jest taka od samego rana. Nic do niej nie dociera. - westchnęła Black. Objąłem Zoey ramieniem, a ona nawet mnie nie odepchnęła.
- Jest chora. - powiedziałem bezgłośnie ponad głową brunetki, a Kat się uśmiechnęła. Nagle Green wstała i wyszła z torbą na ramieniu przez drzwi. Zająłem miejsce, gdzie przed chwilą siedziała dziewczyna i patrzyłem się na Katie. 
- Mam coś na twarzy? - spytała szatynka patrząc na mnie z uniesioną brwią do góry.
- Oprócz tego wstrętnego makijażu to nic nie masz. - od parłem wzruszając ramionami.
- Gdybym była bez makijażu to byś umarł albo chociaż nie mógł na mnie patrzeć. - zaśmiała się biorąc gryz kanapki. 
- Może kiedyś się przekonamy. - mruknąłem odchodząc od jej stolika jak gdyby nigdy nic. Widziałem jak wszyscy uczniowie przede mną uciekają, a ja mogę iść jak król. Może długo pracowaliśmy na to, żeby być najlepszymi, ale jednak się opłaciło. Teraz jestem ważny, a oni? Oni to moje tło.

Zoey

Stałam w czarnej sukience z fragmentami koronki i obserwowała się w lustrze. Cóż mama Louis'a zaprosiła nas na kolację, więc moja babcia uznała, że to wspaniały pomysł. Mój ojciec miał ochotę nawet złamać sobie rękę, żeby nie iść do nich. Dobra, może źle usłyszałam i chciał złamać rękę, ale Louis'owi, więc nie ważne. Przeczesałam włosy ręką, które opadły na moje plecy. Wypuściłam powietrze z ust i poszłam do drzwi, gdzie była już moja rodzinka. Szłam obok Anthon'ego, który już jakoś funkcjonował, bo po wczorajszym zerwaniu nie było najlepiej.
- Louis padnie na zawał. - wyszeptał do mojego ucha Tony. Prychnęłam pod nosem. Jasne teraz nawet gdybym latała nago z napisem "przeleć mnie królu" to i tak by to zignorował. Czekaliśmy, aż ktoś nam otworzy tym kimś okazała się siostra Louis'a. weszliśmy do domu, który już widziałam. Jego mama promieniała w swojej białej sukience, która idealnie podkreślała jej talię. Jak po dwójce dzieci to była na prawdę szczupła.
- Boo zejdź na dół! - krzyknęła kobieta, a po chwili na schodach pokazał się czerwony "Boo".
- Nie mów tak do mnie. - warknął ostro, a jego mama wywróciła tylko oczami. 
- Siadajmy do stołu. Zrobiłam kurczaka, który jest jadalny. - oznajmiła kobieta i poprowadziła nas do jadalni. Usiadłam na krześle, które było naprzeciwko okna, abym na wszelki wypadek miała co obserwować. Ku mojemu zdziwieniu na przeciwko mnie usiadł Louis, który nawet na mnie nie spojrzał. Gdy jedliśmy już wspaniałego i jadalnego kurczaka pani Tomlinson to wyżej wymieniona kucharka postanowiła zainteresować się tym czy się znamy. Widziałam jak mój ojciec zaciska pięść na widelcu.
- Tak. Jesteśmy razem w klasie. - mruknęłam cicho pod nosem.
- Na prawdę? - spytała ucieszona pani Tomlinson uśmiechając się do swojego męża.
- Na prawdę. - warknął Louis posyłając swojej matce wymowne spojrzenie.
- Przyjaźnicie się? - zapytał ojciec chłopaka.
- Tak. - spojrzałam na niego zdziwiona, a mój ojciec zbladł. - Bardzo dokładnie się znamy. - oblizał usta, a John chrząknął głośno. Teraz zorientowałam się, że Louis specjalnie mówił tak, żeby zdenerwować mojego ojca.
- To świetnie. - ucieszyła się Julie. Następnie temat rozmowy zszedł na pracę moich rodziców. Posłałam Tomlinson'owi wściekłe spojrzenie na które tylko cmoknął ustami, a mi wywrócił się kurczak w żołądku. Chyba się zarumieniłam i spuściłam wzrok na sałatkę. Cholerna kolacja.
- Może pójdziecie do pokoju Louis'a albo Rachel? - spytała Julie z uśmiechem.
- Ja niestety muszę już iść, bo umówiłem się, więc do widzenia. - wtrącił się mój brat, który wstał od stołu o wyszedł z domu. Dzięki bracie za wsparcie. Przypomnij mi, żebym Cię zabiła, jeśli tata nie zrobi tego pierwszy. Powlekłam się za szatynem na górę, a następnie usiadłam na jego czarnej kanapie. Nie odzywałam się słowem tylko patrzyłam na moje buty, które były zajebiście ciekawe. Osz kurwa chyba nigdy nikt w życiu nie widział tak zajebistych i ciekawych butów jak moje. Czujecie ten sarkazm? Mam nadzieję, że tak. Louis nie przejmował się mną specjalnie tylko zajął się swoim telefonem i z kimś pisał. Pewnie z Madelaine. Zauważyłam paczkę papierosów na biurku, więc podeszłam do nich i jednym się poczęstowałam, a następnie
otworzyłam okno i usiadłam na parapecie. Wydmuchiwałam dym z moich ust, który był obecnie ciekawszy od moich butów. Tomlinson nadal zachowywał się jakbym nie istniała. Mogłam zostawić okno otwarte w moim pokoju. Wtedy przynajmniej mogłabym iść do domu. Nie przemyślałam tego.
- Jak było z Niall'em? - spytał nagle niebieskooki nadal patrząc w ekran telefonu, co mnie trochę zdziwiło no, bo czemu go to interesowało? Może chce coś zaraz dodać.
- A jak miało być? - spytałam wymijająco.
- Nie wiem. - wzruszył ramionami, a po chwili dostrzegłam na jego ustach uśmiech. - To nie ja się z nim pieprzyłem. - dodał spoglądając na mnie, ale w tym momencie dostała sms'a. Oh, Maddie. Nie jestem zazdrosna.
- Jesteś zazdrosny, że wolałam jego czy jak? Może znowu chcesz mnie nazwać dziwką? - warknęłam ostro odwracając od niego wzrok. Patrzyłam na mój pokój, który ku mojemu przerażeniu był bardzo widoczny dla Tomlinson'a. Powinnam zasuwać rolety, koniecznie.
- Nie jestem zazdrosny, a co do drugiej opcji to jeszcze się zastanowię. - zaśmiał się odpisując na wiadomość. Słyszałam to cholerne pikanie klawiatury.
- Ale z Ciebie kutas. - warknęłam pod nosem, a chłopak to usłyszał.
- Wiem, dzięki, ale przyznaj, że mój kutas jest lepszy niż Niall'a, przecież go widziałaś, gdy z premedytacją ściągnęłaś mi spodenki. - powiedział z uśmiechem.
- Czy ja wiem. - wzruszyłam ramionami. Tak widziałam go i może ma trochę większego kutasa, ale w życiu mu o tym nie powiem.
- Ale tyłek to już musisz przyznać, że mam świetny. - warknął marszcząc śmiesznie brwi.
- Widziałam lepsze.
- Kogo? - spytał spuszczając swój wzrok na telefon.
- Mój. - odparłam bez zastanowienia, ale żeby czymś się zająć zaciągnęłam się papierosem. Louis wstał z łóżka i podszedł do mnie, a po chwili wyjął mi papierosa z rąk i sam się nim zaciągnął i siadł na parapecie na przeciwko mnie. - Oddaj. - wyciągnęłam rękę po papierosa, ale on pokręcił głową, a następnie przybliżył usta do moich, które ja otworzyłam. Louis wypuścił dym w moje usta, a ja się zaciągnęłam.
- Zoey? - spojrzał na mnie, a na jego ustach gościł leniwy uśmieszek.
- Co Louis?
- Obiecaj, że kiedyś się ze mną prześpisz. - powiedział co mnie totalnie zdziwiło. Spojrzałam na niego, a on nawet się nie zaśmiał. Był całkowicie spokojny i poważny.
- Obiecuję.

***********************
Cześć Wam.
Witam Was w nowym roku już i jest mi przykro, że było tylko 14 komentarzy. Statystyki pokazują, że jednak często to czytacie, a komentarze, że jednak nie, więc mówię teraz ostatni raz, jeśli nie będzie dużo komentarzy to może nie ma sensu pisać reszty opowiadania? Na nowo włączam komentarze z anonimka, ale bez spamu proszę, żeby tylko były komentarze. Na prawdę byłoby fajnie, gdybyście ocenili moją pracę.
ZAPRASZAM NA ASK'A (ask.fm/ZoeyiKatie) I DO KOMENTOWANIA
Pozdrawiam
#Lucky♥

25 komentarzy:

  1. Niesamowity<3!
    Ten pierwszy i trzeci gif jest genialny!
    Zoey na co ty się zgodziłaś, to podstęp.
    Plotkara, kochana Plotka.
    Niall musisz być taki podły dla Katie!?
    Zoey wygrasz na pewno.
    Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  2. kurde dlaczego oni nie mogą być ze sobą? No ja się pytam dlaczego. Myślałam że w tym rozdziele jakoś się bardziej zbliżą do siebie a nie Louis pieprzył jakąś tanią dziwkę.O cholera, to jest świetne, genialne!! Kolejny znakomity rozdział, aż się ucieszyłam widząc, że jest, co poczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zarąbisty ;) czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny jak zawsze kocham to ff
    @LoloOficiall

    OdpowiedzUsuń
  5. jezu ta ostatnia scena była gxeeinvxeuon3hvtgdethbdhhfthyjh nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału @niall_quad

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział jak zwykle genialny *_* mam nadzieje ze niedługo będzie kolejny. Kocham Ciebie jak i tego bloga Karolina <3

    OdpowiedzUsuń
  7. No naprawdę musiałaś w takim momencie przerwać? :D Nie mogę się doczekać kolejnej części! Rozdział jak zawsze suuppperr! :) x / Emily

    OdpowiedzUsuń
  8. KOCHAM! KOCHAM ! I JESZCZE RAZ KOCHAM ! ♥ Jak dla mnie jeden z najlepszych blogów jakie czytałam ! Kiedy kolejny rodzial ?! ♥♡Seo <3

    OdpowiedzUsuń
  9. ♥♥♥♥♥kocham♥♥♥♥♥
    ♥♥♥♥♥kocham♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  10. nie zasnę tak się podjarałam tym rozdziałem^^
    wgl odkąd zaczęłam czytać twoje opowiadanie to każde które czytam, przeczytam czy też chcę je zacząć porównuje je do twojego i za każdym razem stwierdzam że to nie jest to i kończę go czytać
    masz ogromny talent i sam pomysł jest genialny więc nie zmieniaj nic tylko pisz ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudowny rozdział...xd
    Piszesz na prawde świetnie i nie przejmuj sie małą liczbą komentarzy. Są takie osoby które zawsze czytają lecz nie komentują...i moge powiedzieć że niestety ja też należę do tych osób, przepraszam...ale jakoś nigdy nie potrafiłam pisać jakiś długich komentarzy...
    Ale blog jest na prawde świetny i nie przestawaj pisać :**

    OdpowiedzUsuń
  12. Wtf? Co jest? Wczoraj jako pierwsza przeczytałam ten rozdział bo nie było jeszcze komentarzy, chciałam skomentować, ale przez przypadek wyłączyłam kartę xdd a i tak musiałam schodzić z lapka. Wchodzę i paczam 12 komów jakim cudem jestem 13? Dobra koniec moich lamentów. Rozdział cudny. Zoy i Plotkara uhuhu no i ta obietnica dla Louisa wow. Nwm co jeszcze napisać to przez ból zęba -.-' no to chyba tyle pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowny *.*.....zaczyna się ono powoli rozkręca.....kocham te opowiadanie..*.*...pisz, pisz, pisz!!!..czekam na nexta
    weny zycze..!
    //Kxx

    OdpowiedzUsuń
  14. Iwjwisbsississsisnsssidjdodnialwodkdododidjsksjdddddsowwooiwowpwieirirkeessos
    FANGIRLING OAJAISNSISSOSNDONDOSNS
    okej...
    Dobra...
    Ochłonąć muszę...
    Emocje związane z tym rozdziałem >>>>>>>>>>
    DOBRA... BO JA CZUJE... ŻE MOJE przejedzenie zaraz osiągnie maksimum.... i zaraz.. zwróce...

    Kiski Lovki
    Wenyy
    @sweet9893

    OdpowiedzUsuń
  15. czekam na nastepne rozdziały . kocham kocham kocham kocham. mam nadzieje ze bd w miare szybko :* pozdrawiam /agaa

    OdpowiedzUsuń
  16. Hehe super obietnica hihi kocham i czekam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo mi się podoba , liczę na twoją opinie w moim opowiadaniu <3 http://simply-life-agata-opowiadanie-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Kocham to opowiadanie ^.^
    I czekam na więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny rozdział! Ciekawe kiedy Zoey zrealizuje swoją obietnicę xDDD

    OdpowiedzUsuń
  20. Ech rozdział świetny i cieszę cię, że włączyłaś anonima

    OdpowiedzUsuń