czwartek, 1 maja 2014

Rozdział 2

" Nie musisz się wstydzić, wiem że na mnie lecisz. "

 Katie
Obudził mnie rano jakiś łomot. Wybiegłam szybko z pokoju żeby zobaczyć co się stało. Na korytarzu było pusto. To pewnie Wayne coś rozwalił albo spadł z łóżka. Wróciłam do swojego pokoju. Wstałam 10 minut przed budzikiem. Postanowiłam się powoli zacząć ogarniać. Może tym razem uda mi się nie spóźnić do szkoły. Otworzyłam szafę, w której ukazała mi się masa ubrań. Czuję się jak typowa kobieta: szafa ledwo mi się zamyka od ciuchów a ja nadal nie mam się w co ubrać. Wzięłam jednak białą spódniczke i do tego czarną koszule na długi rękaw. Kiedy próbowałam zamknąć w jakiś sposób szafę przez przypadek zrzuciłam coś z szafki obok. Tak, to było stare zdjęcie moje i Libby. Chociaż czy ja wiem czy aż tak stare? Było robione zaledwie rok temu, kiedy jeszcze się przyjaźniłyśmy. Muszę jak najszybciej spalić te zdjęcie. Z resztą inne również. Wyszłam z pokoju i ruszyłam do łazienki. Kurde, znowu Wayne zamknął się od środka.
- Otwieraj palancie! -zaczęłam się drzeć i walić pięściami w drzwi. Na ogół jestem spokojną dziewczyną jednak nawet święty wyszedłby z siebie gdyby musiał spędzić z moim bratem jeden dzień.
- Czego zołzo?! -usłyszałam krzyk wewnątrz pomieszczenia.
- Wychodź z tej łazienki, nie jesteś sam!
- Zaraz! -odparł mój kochany braciszek po czym dało się usłyszeć jeszcze jeden łomot.
- Co ty tam wyprawiasz? -zapytałam już normalnie. Nagle drzwi się otworzyły i zza nich wyszedł Wayne. Syknęłam w jego kierunku i weszłam do łazienki. Pomalowałam się, ubrałam i uczesałam. Włosy lekko opadały mi na ramiona.
- Kat! Śniadanie na stole!- usłyszałam zanim dobrze zdążyłam wyjść z łazienki.
- Już idę mamooo! -krzyknęłam po czym zbiegłam na dół po schodach. Faktycznie, jedzenie stało już na stole, przy którym siedziała już moja rodzina. Wayne połykał naleśnika za naleśnikiem, tata pił kawę i czytał gazetę a mama przeglądała katalog kosmetyczny i piła espresso. Usiadłam na swoim miejscu i zjadłam płatki na mleku.
 - O której Wayne masz dzisiaj trening? -zapytała mama nie odrywając wzroku znad pisma. Mój brat jest na uniwersytecie i należy do drużyny piłkarskiej. Rodzice pchają w niego niezliczoną ilość pieniędzy tylko dlatego, że "Way musi rozwijać swoje zainteresowania".
 - O 17. -odparł krótko po czym wziął łyk soku i wstał od stołu. Zrobiłam to samo i rzuciłam ciche "Dziękuje". Poszłam do pokoju i zarzuciłam plecak na plecy. Po chwili byłam już przed domem i szłam w kierunku szkoły. Wyszłam wcześniej niż zwykle więc mogłam pozwolić sobie na spacer. Kiedy wchodziłam już na posesję dostałam SMS'a od Zoey: "Czekam pod klasą". Chciałam już jej odpisać jednak wpadłam na jakiegoś chłopaka i oboje wylądowaliśmy na ziemi. Telefon wypadł mi z ręki. Otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą twarz Niall'a, tego blondyna z One Direction. Chłopak był zdziwiony i zanim mnie rozpoznał zajęło mu parę chwil. Kiedy jednak się to stało, wstał ze mnie szybko i pomógł mi wstać.
 - Przepraszam, nie chciałem. -powiedział kiedy podnosiłam swój telefon z ziemi. Czy ja dobrze usłyszałam? Czy Niall Horan, zadufany w sobie idiota, właśnie mnie przeprosił?
 - Czy ja dobrze słyszę? Ty umiesz przepraszać? -zapytałam poprawiając sobie spódnice.
- Najwyraźniej tak. -odparł znanym mi dobrze tonem po czym odszedł. Obejrzałam się za nim i w tym momencie ten się odwrócił i puścił mi oczko. Muszę przyznać, że ta sytuacja była dziwna. Bardzo dziwna. Jeszcze trochę zaskoczona ruszyłam w stronę klasy, gdzie czekała na mnie Zoey. Przeszłam długim korytarzem i doszłam pod sale 201.
 - Hej Kat! -usłyszałam znajomy mi głos.
 - Cześć Zoey. Jak... -zaczęłam jednak przerwano mi.
- Jak tam ma się dziewczyna, która niedługo wskoczy mi do łóżka? -dokończył za mnie Louis zarzucając dziewczynie ramie na szyję. Ta wykrzywiła usta w uśmiechu.
 - Wiesz już jak to jest nie mieć ręki? -zapytała Green zdejmując rękę szatyna ze swojej szyi.
 - Teraz chemia moja partnereczko. -powiedział Tomlinson podkreślając ostatnie słowo i wszedł z resztą drużyny do sali. Razem z Zoey również weszłyśmy do sali i zajęłyśmy swoje miejsca.
 - Dzisiaj po lekcjach pójdziesz pomóc mi i Tony'emu w restauracji, dobrze? -stwierdziła bardziej niż zapytała Zoey.
 - Jasne, a Tony to twój brat tak? -zapytałam.
- Ta, można tak to określić. -odparła z uśmiechem Green. Odwzajemniłam jej się tym samym. Uśmiechy znikły z naszych twarzy kiedy do naszej ławki podszedł Horan.
 - Coś się stało Barbie? -zapytała ze sztucznym uśmiechem Zoey. Blondyn przeczesał ręką włosy i oparł się o naszą ławkę.
 - Zapraszam cię kochana do pana Tomlinson'a, siadamy parami. -odparł po czym gestem ręki pokazał jej ławkę, przy której siedział jej partner od chemii. 
- Czyli mam rozumieć, że jesteś ze mną w parze tak? -zapytałam dobrze znając już odpowiedź.
 - Nie jesteś wcale taka głupia. -odparł po czym zajął miejsce Green.
- Zdziwiłbyś się. -powiedziałam cicho pod nosem.
 - Co tam szepczesz ślicznotko? -zapytał kładąc głowę na ławce tuż obok mojego łokcia. Aż się prosiło walnąć go tym łokciem w policzek.
 - Nie twoja sprawa. -odparłam po czym zaczęłam coś bazgrolić w zeszycie. Zaczęłam malować serduszka, z resztą jak zawsze kiedy mi się nudzi.
- Pewnie myślisz o mnie co? -zapytał szturchając mnie łokciem w bok Niall. Odpowiedziałam mu tylko prychnięciem. - Nie musisz się wstydzić, wiem że na mnie lecisz.
 - Kto tutaj na kogo leci? To ty o ile pamiętam dzisiaj na mnie leżałeś. -odparłam spoglądając na swojego rozmówcę. Ten tylko się zarumienił. Dziwne, chociaż z jednej strony urocze. Wróciłam do dalszego malowania w zeszycie. Od czasu do czasu coś tam notowałam. Nareszcie zadzwonił dzwonek. Spakowałam swoje rzeczy do plecaka i wyszłam na korytarz. Po chwili doszła do mnie Zoey.
- Jakie są następne lekcje? -zapytała mnie brunetka.
 - Historia, algebra, muzyka i biologia. -powiedziałam sprawdzając na planie wywieszonym w korytarzu.
 - Zerwijmy się i chodźmy do Sweet Revenge. Co ty na to? -zapytała Zoey z uśmiechem niczym mała dziewczynka. Skinęłam głową na znak zgody. Green od razu złapała mnie za rękę i pociągnęła w stronę wyjścia. Na zewnątrz panowała przyjemna aura. Świeciło słońce, wiał lekki wiaterek dzięki któremu liście zgrabnie opadały na ziemię. Był początek jesieni więc czego się spodziewać. Pogoda zdąży się jeszcze zepsuć ale jak narazie powinniśmy z niej korzystać jak najdłużej. Po krótkim czasie byłyśmy już na miejscu. - Cześć Anthony! -krzyknęła Zoey na wejściu po czym szybko zaciągnęła mnie na zaplecze. Green ubrała swój fartuszek po czym po chwili podała mi jeden. Spojrzałam na nią zdziwiona. - Tak, dzisiaj pomagasz mi na sali. -odparła dziewczyna znikając gdzieś pomiędzy stolikami. Po 2 godzinach intensywnej pracy miałyśmy chwilę przerwy więc poszłyśmy gdzieś usiąść. Podszedł do nas Anthony, który również miał wolną chwilkę.
 - Cześć dziewczyny. Jak tam? -zapytał siadając na krześle obok nas.
 - Bardzo dobrze, że przyszłyśmy. Anthony chciałabym ci przedstawić moją przyjaciółkę Katie. -powiedziała dziewczyna pokazując na mnie ręką.
- Miło mi, Katie. -odparłam uśmiechając się.
 - Anthony. -powiedział chłopak całując mnie w dłoń. -Zoey czemu nie powiedziałaś mi że masz tak piękną przyjaciółkę? -zapytał Green z lekkim wyrzutem w głosie, jednak na jego twarzy wciąż widniał uśmiech.
- Znamy się niedługo więc...-powiedziałam poprawiając fartuch.
- Aaa, to wszystko wyjaśnia. -odparł siadając na swoje krzesło. Nagle rozległ się dzwonek. Ktoś wszedł do restauracji. Podniosłam się z krzesła w tym samym momencie co Green.
- Spokojnie Zoey, ja się tym zajmę. -odparłam po czym wyszłam na sale. Parę stolików było wolnych jednak przy jednym zauważyłam nowych gości- One Direction. Poprawiłam włosy, wzięłam notesik i ruszyłam w ich kierunku. - Co gwiazdunie chcą zamówić? -zapytałam ze sztucznym uśmiechem.
 - Hamburgera z podwójnymi frytkami. -powiedział Loczek.
- Dla mnie to samo. -odparł Payne.
- Zamówię kebaba. -powiedział Tomlinson.
- Ja chce zapiekane. -odparł mulat.
- Ja poproszę pizzę Pepperoni na podwójnym cieście, hamburgera i twój numer koleżanko. -powiedział blondyn klepiąc mnie w tyłek. Wkurzyłam się jednak nie mogłam tego po sobie pokazać. W tym momencie podszedł do nas Anthony.
 - Czy panowie kochanie ci przeszkadzają? -zapytał lustrując dokładnie twarze zespołu.
 - Nie. -odparłam zabijając blondyna wzrokiem.
- Dobrze, więc idę. -odparł chłopak po czym wbił się w moje usta. Odwzajemniłam pocałunek jednak kiedy się skończył, stałam jak sparaliżowana. Nie wiedziałam zbytnio co się stało. Po co on to zrobił? Spojrzałam ostatni raz w kierunku stolika, przy którym siedziało lekko zdezorientowane One Direction. - Proszę czekać na zamówienia. -powiedziałam po czym zniknęłam na zapleczu.
-Trzymajcie, zamówienie od tej piątki debili.
 - Przyszli tu? -zapytała Zoey.
 - Tak. Gdzie Anthony? -zapytałam lekko zdenerwowana.
- Pojechał do sklepu po warzywa. A coś się stało?
 - Owszem, stało się. -odparłam po czym usiadłam na krześle i powiedziałam Zoey o całym zajściu przy stoliku. Brunetka słuchała mnie uważnie z oczami na wierzchu.
- Pocałował cię przy nich?! -zapytała tak jakby niedowierzając.
- Tak i muszę to z nim wyjaśnić. -odparłam zabierając zamówienia debili. Do kebaba Tomlinson'a dosypałam pieprz i sól. Zoey pomogła mi zanieść wszystko do stolika.
- To jak z tym numerem? -zapytał Horan uśmiechając się.
 - Jedyny numer jaki mogę ci podać to numer na pogotowie. -odparłam odchodząc od stolika. Wtedy zauważyłam Anthony'ego niosącego zakupy. Podeszłam do niego a chłopak odstawił torby.
- Dlaczego to zrobiłeś? -zapytałam opierając się o blat i przyglądając mu się uważnie.
- Żeby ci pomóc. -odparł po czym lekko się uśmiechnął.
- Faktycznie, bardzo mi to pomogło. -odparłam z ironią.
- Nie gniewaj się, więcej się to nie powtórzy.... Chyba że będziesz chciała. -odparł szeroko się uśmiechając. Popukałam się palcem w czoło. Lubiłam go, pomimo tego dosyć nieodpowiedniego pocałunku. Był ciekawy pod względem fizycznym jak i psychicznym. No ale jednak był to brat Zoey. Nagle na sali usłyszałam krzyk. Wyszłam na sale i zobaczyłam Zoey stojącą przy stoliku One Direction. Podeszłam w ich kierunku.
 - Spadaj dupku! Należało ci się! -darła się Green.
- Co się stało? -zapytałam, domyślając się powoli o co mogło pójść.
- Ta niezrównoważona dzikuska dosypała mi czegoś do kebaba! -krzyczał Louis popijając co chwila łyk wody.
- To nie było byle COŚ a konkretnie najzwyklejsza pieprz i sól. -odparłam cicho jednak ten debil był zajęty czymś innym i mnie nie usłyszał.
- Ja dzikuska? To ty łazisz ciągle w paskach i myślisz, że jakaś zeberka z ciebie. -powiedziała Zoey. Zaczęłam się śmiać.
- I tak za miesiąc będziesz moja. -odparł Tomlinson z chamskim uśmieszkiem na twarzy.
- Śnisz! Jedyne co będzie twoje to złamane żebra i ewentualnie inne kończyny. -burknęła dziewczyna po czym odeszła razem ze mną od stolika.
 - Co się stało siostrzyczko? -zapytał Anthony kładąc siostrze rękę na ramię.
 - Debil Tomlinson. -syknęła patrząc w stronę drużyny.
 - Oj Zoey Zoey. Za bardzo się przejmujesz wszystkim. -powiedział klepiąc ją po plecach.
- Dobra koniec, zostajesz w restauracji a my idziemy. -odparła Green po czym powiesiła swój fartuch. Ja również zdjęłam swój fartuszek i powiesiłam w to samo miejsce co Zoey. 
- No nieee. Ja chce z wami. -jęknął chłopak po czym zrobił smutną minę.
- Nie ma mowy. I tak już dzisiaj narobiłeś. -odparła szybko dziewczyna po czym wyszła z lokalu.
- Narazie Kat! -krzyknął za mną Anthony.
- Narazie! -krzyknęłam po czym znalazłam się już przed restauracją. Green czekała na mnie z założonymi rękoma.
 - Posłuchaj Kat, ja muszę jeszcze coś załatwić. Chcesz iść ze mną? -zapytała.
- Wiesz co, jeśli nie będę ci bardziej potrzebna to wrócę do domu. -powiedziałam zarzucając plecak na plecy.
- Jasne rozumiem. To do jutra. -rzuciła mi szybko po czym zniknęła za rogiem. Tak, to będzie bardzo ciekawy rok.
 ***************************
No więc jest 2 rozdział!! Udało mi się go opublikować godzinę przed czasem. Jakbym dodała go jutro to strach się bać, pewnie bym nie miała głowy haha! Żartuje oczywiście:) Mam nadzieję że rozdział był chociaż w malutkiej części tak dobry jak pierwszy. Zachęcam do komentowania i pytania naszych bohaterów! Do następnego. ~ Katie

12 komentarzy:

  1. Bardzo fajny rozdział! Czekam na nexta :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział!!!!! Bardzo mi się podoba!!!!! Czekam z niecierpliwością na następny. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowity rozdział :)
    Nie mogę się doczekać rozdziału 3 :*

    OdpowiedzUsuń
  4. No ale dlaczego? Ona ma być z Malikiem a nie z Horanem! -.-
    MA BYĆ KAYN = ZAYN + KATIE
    A jak nie będą razem to skoczę z krawężnika. Odszkodowanie będziecie mi płacić!
    A jak już Niall musi z kimś być to po prostu dodajcie nową bohaterkę.... Proste? Proste!
    Rozdział całkiem spoko chociaż trochę się pogubiłam XD No, ale jeszcze nie piłam kawy więc wiecie, nie myślę logicznie.
    Pozdrawiam
    Vic
    PS zapraszam do mnie! these-awkward-moments.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super! Tylko dlaczego tak dłuugo musiałam czekać? :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział i wcale nie jest taki słaby jak piszesz, bo jest genialny jak każdy napisany przez Ciebie :D
    Długo czekałam na ten rozdział, ale warto było :*
    Czekam na następny. Mam nadzieje, że będzie szybciej :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Cud miód malina! XD
    Nie moge sie doczekać następnego rozdziału ;D

    http://upadla-i-lowcy.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  8. O mamono... ale będą jaja :D huehue! boski rozdział i mam nadzieję, że następne też takie będę! No chyba, że lepsze huhu ^_^ <3
    Zoey + Louis = para idealna! no bosheee kocham to :D
    nie wiem czemu, ale bardzo możliwe, że przez/dzięki waszemu poprzedniemu blogu, chcę żeby Katie była z Niallem! >.< proszę waaaaas *o*
    Czekam na następny rozdział! <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowny, ale się dzieję. <3 Doma :*

    OdpowiedzUsuń