sobota, 5 lipca 2014

Rozdział 6

" Najchętniej zerwał bym z ciebie tą sukienkę ale świetnie w niej wyglądasz."

Katie

Po śniadaniu u Zoey w miarę się ogarnęłam i wróciłam do siebie. Oczywiście po drodze nie obeszło się bez drących się do mnie z okna One Direction. O ile dobrze słyszałam krzyczeli coś o staniku? Kurwa, chyba mnie aż tak bardzo nie interesuje to, co gadali. Na dole napotkałam się na rodziców oglądających telewizję. Rzuciłam im szybkie "Wróciłam" po czym pobiegłam na górę do pokoju. Zdjęłam z siebie wczorajsze rzeczy po czym walnęłam je na podłogę. Latałam po pokoju w staniku i shortach nie mogąc znaleźć żadnej normalnej bluzki. Wychyliłam głowę zza drzwi pokoju.
- Mamo robiłaś pranie?! -krzyknęłam na cały dom. Usłyszałam tylko ciche potwierdzenie. Wywróciłam oczami po czym znowu schowałam się w pokoju. Jeszcze raz rozejrzałam się dookoła. Nigdzie nie ma żadnej czystej bluzki. Ruszyłam w kierunku łazienki. Chwyciłam za klamkę jednak drzwi były zamknięte.
- Wayne? Ty tam jesteś? -krzyknęłam przez drzwi. Nie uzyskałam odpowiedzi jednak po chwili drzwi łazienki się otworzyły i wyszedł z nich mój kochany braciszek.
- Weź się ubierz! -krzyknął zasłaniając sobie oczy ręką i śmiejąc się głośno.
- Wal się. -odparłam po czym weszłam do łazienki i zdjęłam z suszarki czysty podkoszulek. Szybko go nałożyłam i wróciłam do swojego pokoju. Była godzina 14:23. Nie miałam planów na najbliższe kilka godzin więc włączyłam swojego laptopa. Kiedy czekałam aż odpali się pulpit spojrzałam przez okno. Miałam z niego widok na dom stojący obok, który należał do państwa Horan. Niesie to za sobą, że ta farbowana blondi mieszka okno w okno ze mną. Kiedy mogłam już korzystać z laptopa weszłam na swojego Tumblr'a i zaczęłam reblogować zdjęcia idealnie szczupłych, bladych i modnie ubranych dziewczyn. Przewinęło się jeszcze kilka zdjęć jakichś pięknych krajobrazów i różnych rzeczy które po prostu wpadły mi w oko. W tle leciał album Adele 21, który po prostu ubóstwiam, z resztą jak samą piosenkarkę. Nagle mój telefon zaświecił jasnym światłem. Spojrzałam na wyświetlacz i otworzyłam wiadomość od nieznanego numeru (oh ironio!). Szczęka mi opadła kiedy zobaczyłam od kogo jest ten SMS.
*Do twarzy ci w tym staniku. Mogłabyś częściej tak chodzić, niemiałbym nic przeciwko ;)*
Dosłownie w sekundę znalazłam się przy oknie. Wcale nie zdziwił mnie fakt, że parę metrów dalej w oknie siedzi blondyn z zarzuconymi na parapet nogami. Pomachał ręką, w której trzymał telefon. Podeszłam do łóżka na którym leżał mój Iphone. Kolejna wiadomość od Niall'a.
*Niall: Nie wiem jak ja zasnę z takim widokiem.* 
Trochę niżej był załącznik. Otworzyłam go i aż zakrztusiłam się powietrzem kiedy zobaczyłam swoje zdjęcie w staniku. Przyjrzałam mu się jeszcze raz. Czerwona ze złości zaczęłam pisać.
*Jesteś chory!! Niewyżyty jakiś!! Masz usunąć to zdjęcie!*
Chwilę później usłyszałam donośnym śmiech mojego sąsiada.
*Niall: Aj mamy charakterek widzę. I tak doskonale wiesz, że go nie usunę ale spokojnie, to będzie nasza mała tajemnica ;)*
Podeszłam do okna i spojrzałam w kierunku okna tego pacana. Siedział w takiej samej pozycji co wcześniej z uśmiechem namalowanym na ustach. Pokazałam mu środkowy palec jednak ten w odpowiedzi posłał mi buziaka. Wywróciłam oczami po czym zasłoniłam rolety i rzuciłam się na łóżko. Pogrążyłam się dalej w moje internetowe życie. Z całego transu wyrwał mnie dźwięk mojego dzwonka. Szybko przejechałam po ekranie telefonu dostrzegając znany numer.
- Jak tam przygotowania kochanie? -zapytał dobrze mi znany głos.
- Gdzie tak w ogóle idziemy Tony? -zapytałam podchodząc do szafy i przyglądając się moim ubraniom.
- Ubierz się wygodnie, ale seksownie. Będzie świetnie, nie martw się. Będę za dwie godziny. -powiedział i zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć mój rozmówca rozłączył się. Spojrzałam na zegarek. Była godzina 16:53. Jeśli mam się wyrobić muszę zacząć się już szykować. Nie miałam bladego pojęcia co ubrać więc napisałam do Zoey.
*Jesteś potrzebna. PILNIE!* 
Po paru sekundach otrzymałam odpowiedź.
*Zoey: Będę za minutę. Bez odbioru.*
Położyłam się na łóżku rozwalając się na całej jego powierzchni. Dosłownie dwie minuty później do mojego pokoju wparowała Zoey. Rozejrzała się po pokoju po czym podeszła do łóżka i rzuciła się na mnie. Wydałam z siebie zduszony jęk.
- Umierasz?! -zapytała z teatralnym bólem i zaczęła szarpać mnie za ramiona. Zaczęłam się śmiać z resztą ona również. Położyła się obok mnie i gapiłyśmy tak w sufit bez większego zainteresowania.
- Więc po co miałam tu przyjść? -zapytała dźgając mnie palcem z lewy bok. Wstałam z łóżka i podeszłam do wypchanej po brzegi szafy.
- Idę na randkę z Tony'm. -odparłam lekko się czerwieniąc. Zoey spojrzała na mnie ogromnymi oczami.

- Idziesz z nim na randkę i dowiaduje się ostatnia? Aha no dzięki Black. -powiedziała brunetka zakładając ręce na wysokości piersi. Posłałam jej buziaka a ta niby od niechcenia uśmiechnęła się i podeszła do mnie.
- Kazał nałożyć coś wygodnego i seksownego. Nie mam bladego pojęcia co miał przez to na myśli. -odparłam odsuwając się do tyłu by Zoey miała lepszy dostęp do szafy.
- Znając mojego brata chodziło mu o coś, co podkreśla tyłek. -zaśmiała się Green.
- Świetnie, kolejny zbok. -zaśmiałam się a Zoey dołączyła do mnie. Po chwili jednak przestała się śmiać i spojrzała na mnie pytająco.
- Jak to "Kolejny zbok"? -zapytała biorąc w cudzysłów moje słowa. Spojrzałam na nią niepewnie i opisałam dokładnie każdy moment od mojego powrotu do domu. Dziewczyna nie mogła przestać się śmiać podczas mojej opowieści.
- Kolejny adorator widzę. -powiedziała dziewczyna wyrzucając pokolei z szafy każdą moją bluzkę.
- Mam dzwonić do Tomlinson'a? -zapytałam śmiejąc się i rzucając w tyłek Green poduszką w kształcie serca. Ta się odwróciła i posłała mi zabójcze spojrzenie. W odpowiedzi wzruszyłam tylko ramionami.
- Oho! To będzie idealne! -krzyknęła wyjmując na wieszaku czarną, obcisłą sukienkę z bawełny ze skórzanymi pasami po bokach. Spojrzałam na nią niepewnie. Ta w formie zachęty pokiwała energicznie głową i kazała mi iść do łazienki po rzeczy do makijażu i włosów. Po sekundzie wróciłam do pokoju obładowana rzeczami, które po chwili wylądowały na łóżku. Zoey odsłoniła rolety ponieważ jak to ona powiedziała: "Musi mieć naturalne światło abym nie wyszła na zewnątrz pomalowana jak zdzira". Green zaczęła nakładać kolejne warstwy makijażu na moją twarz. Powoli zaczynałam się bać. Potem dość szybko zajęła się moimi włosami, które miały opadać kaskadami na moje ramiona.
- No i gotowe! Jeśli cię nie przeleci to znaczy że jest pedałem. -krzyknęła zadowolona z siebie Rev i kazała mi wstać. Podeszłam do lustra i trochę się zdziwiłam kiedy zobaczyłam, że wyglądam całkiem nieźle. Zoey podała mi szpilki na dość wysokim obcasie, które od razu nałożyłam. Nie miałam za wiele czasu na dyskutowanie ponieważ za 10 minut miałam być gotowa. Latałam jak kaleka po pokoju chcąc spakować swoją torebkę. Moim poczynaniom towarzyszyła Green zwijająca się ze śmiechu na dywanie. Przez przypadek wpadłam na nią kiedy przechodziłam po kolejną "niezbędną mi rzecz", co spowodowało jeszcze większy śmiech szatynki. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Wychyliłam się za drzwi swojego pokoju.
- Waaaaaaayne otwórz drzwi! -krzyknęłam po czym wzięłam swoją torebkę i razem z Zoey wyszłyśmy z pokoju. Idąc w tej sukience i w dodatku na wysokich obcasach szłam strasznie kręcąc tyłkiem co było bardzo nienaturalne i niekomfortowe jak dla mnie. Korzystając więc z okazji szybko wrzuciłam do torby parę tenisówek stojących przed schodami prowadzącymi na dół.
- Wayn... Co ty robisz? -zapytałam kiedy znalazłam się przy moim bracie pilnie obserwującym Tony'ego. Obojgu kiedy mnie zobaczyli oczy wyszły na wierzch. Jednak u Anthony'ego było to przejawem szczęścia a u Way'a zdziwienia. Uśmiechnęłam się do nich lekko się rumieniąc. Podeszłam do Tony'ego i przytuliłam go na przywitanie.
- Gotowa? -zapytał z uśmiechem kładąc rękę na moich plecach.
- Chyba tak. -odparłam mijając Wayn'a w drzwiach prowadzona przez brata Zoey. Dziewczyna szła parę kroków za nami. Kiedy mieliśmy wsiadać do samochodu Green podeszła do Tony'ego i poklepała go po ramieniu.
- To moja zasługa, jakoś mi się odwdzięczysz. -powiedziała po czym pożegnała się ze mną i weszła do domu. Anthony podszedł od mojej strony i otworzył mi drzwi abym wsiadła.
- Oho jaki dżentelmen. -rzuciłam po czym usiadłam na skórzanym siedzeniu. Tony szybko okrążył samochód i usiadł za kierownicą. Spojrzał na mnie po czym odpalił silnik i ruszył.
- To dokąd jedziemy? -zapytałam jak trochę nazbyt podekscytowanym głosem. Chłopak to chyba zauważył bo zaczął się śmiać.
- Na paintball. -powiedział wpatrując się z uwagą w drogę przed sobą. Spojrzałam na niego zdziwiona.
- Żartujesz prawda? -zapytałam pokazując na swoje buty. -W tym raczej będzie ciężko biegać po ciemku. -dodałam śmiejąc się. Tony dołączył do mnie po czym spojrzał na moje szpilki.
- No dobra niech będzie, chociaż szczerze powiedziawszy chciałbym cię zobaczyć umazaną całą w błocie i w dodatku w tej sukience... -zaczął z zadziornym uśmieszkiem jednak przerwałam mu wbiciem swojego palca w jego bok.
- Zbok! -krzyknęłam próbując powstrzymać się od śmiechu.
- Jaki tam zaraz zbok, pomarzyć na głos nie można? -zawył.
- Coś bardzo przyziemne te twoje marzenie. -parsknęłam patrząc z rozbawieniem na mojego towarzysza.
- Po prostu najbardziej prawdopodobne do spełnienia. -powiedział spoglądając na mnie zadziornie się uśmiechając.
- Matko jakim cudem się tutaj z nim znalazłam?! -teatralnie zawyłam z żalu.
- Zadziałał na ciebie mój urok osobisty. -powiedział przeczesując jedną ręką swoje postawione na żel włosy. Nie zdążyłam nic odpowiedzieć ponieważ zatrzymaliśmy się na jakimś pustkowiu. Tony wysiadł z auta więc poszłam w jego ślady.
- Chcesz mnie tu zgwałcić? -zapytałam śmiejąc się z głupoty moich słów.
- Kusząca propozycja ale wolałbym żeby to było bez przymusu skarbie. -powiedział po czym wyjął z bagażnika mały koszyk i koc. Szliśmy jakąś leśną dróżką kiedy poczułam że Tony łapie mnie za rękę. Nie cofnęłam się, ponieważ nie ukrywajmy -tego chciałam. Po krótkim spacerku doszliśmy na skarpę z której był widok na dosłownie cały Londyn. Było już ciemno i miasto świeciło się milionami światełek. Podeszłam sama trochę bliżej brzegu nadal wpatrując się w ten cudowny krajobraz. Zastanawiało mnie to, jak Tony znalazł takie miejsce? Bo napewno nie sam. Od moich rozmyślań wyrwał mnie głos Anthony'ego.
- Jest pani może głodna? -zapytał na co momentalnie się odwróciłam. Tony siedział na kocu na którym było pełno jedzenia i kilka pojedynczych świeczek. Uśmiechnęłam się po czym powoli podeszłam do koca i usiadłam obok niego. Spojrzałam na Anthony'ego, który widać że był lekko zdenerwowany. Postanowiłam jednak nie zwracać na to większej uwagi i zaczęłam jeść makaron z serem przygotowany prawdopodobnie przez kogoś ze SR.
- Na pewno ty sam ugotowałeś to wszystko. -zaczęłam kiedy wszystko było już zjedzone w większej mierze przez mojego towarzysza.
- A ktoś powiedział że mam to sam przygotować? Oj przepraszam, następnym razem tak zrobię. -powiedział z udawaną skruchą w głosie po czym rzucił we mnie czymś drobnym i okrągłym. Podniosłam swój "pocisk" w postaci winogrona po czym cisnęłam nim w chłopaka.
- Ała! -krzyknął zasłaniając swoje lewe oko dłonią. Przestraszona przesunęłam się bliżej niego. Położyłam ręce na jego ramionach i próbowałam odsłonić zranione oko jednak Tony nie ułatwiłał mi sprawy.
- Przepraszam Tony! Ja nie wiedziałam... Nie przypuszczałam że... -przerwałam ponieważ usłyszałam jakiś dziwny dźwięk. To był Anthony. Zbliżyłam się jeszcze bardziej i byłam już pewna. To Tony! On się śmieje!
- Tony ty cholerny dupku! -krzyknęłam po czym zaczęłam go okładać pięściami gdzie się dało. Ten się śmiał i próbował osłonić się przed moimi uderzeniami. Skończyło się na tym, że zostałam przytwierdzona przez niego do ziemi za nadgarstki. Siedział na mnie i nadal nie mógł opanować śmiechu. Ja z resztą również. Po chwili jednak się uspokoiliśmy i zaczęliśmy wyrównywać swoje nierówne oddechy.
- Więc martwiłaś się o mnie że coś mi zrobiłaś? -zapytał szepcząc prosto do mojego ucha. Prychnęłam śmiechem.
- Jesteś niemożliwy! -powiedziałam kręcąc z dezaprobatą głową i patrząc mu w oczy. Na twarzy chłopaka znów zawitał zadziorny uśmieszek. Powoli przybliżył swoją twarz do mojej w takim stopniu, że stykaliśmy się nosami.
- Najchętniej zerwał bym z ciebie tą sukienkę ale świetnie w niej wyglądasz. -wyszeptał składając pocałunki na linii mojej szczęki i szyi. Za każdym razem kiedy jego usta dotykały mojej skóry przez moje ciało przechodziły dreszcze. Wplątałam palce w jego włosy. W końcu jego usta znalazły moje. Pogłębiłam nasz pocałunek przekręcając głowę lekko w prawą stronę. Poczułam jak przygryza moją dolną wargę co spowodowało mój cichy jęk. Poczułam jak jego ręka przesuwa się wzdłuż mojego lewego boku aż do uda. Powtórzył ten ruch kilka razy. Cały nastrój jednak prysł kiedy zadzwonił mój telefon. Chłopak nie był zły ponieważ i tak wiedział że na dużo mu pozwoliłam. Zanim podniosłam się do torebki Tony szybko mnie pocałował i uroczo się uśmiechnął. Posłałam mu lekki uśmiech po czym odebrałam telefon.
- Co jest Rev? -zapytałam bawiąc się włosami Anthony'ego, którego głowa leżała akurat na moich kolanach.
- Kurwa nie zgadniesz w życiu czego się dowiedziałam! -krzyczała podekscytowana do słuchawki Green.
- One Direction coś zabiło? Jakiś wielki meteoryt czy chociażby brak dziewczyn do przelecenia? -zapytałam śmiejąc się do słuchawki. - Nie, niestety nie jest to aż tak dobre. Posłuchaj mnie, znalazłam haka na naszą gwiazdkę i czekoladke... -zaczęła tajemniczo szatynka. Byłam ciekawa co ma mi do powiedzenia więc kazałam jej wkońcu to z siebie wydusić.
- Dzisiaj Zoey.... -marudziłam kiedy ta jak na złość przedłużała moje oczekiwanie na wyjaśnienia.
- No dobraa. Więc tak, Tomlinson wpakował się kiedyś w nielegalne wyścigi samochodowe... -zaczęła jednak jej przerwałam.
- Oo jak uroczo, to chyba przeznaczenie Rev. -zaskomlałam ledwo powstrzymując się od śmiechu.
- Ha Ha, śmieszne. Chcesz wiedzieć co z Malik'iem czy nie? -zapytała ostro szatynka.
- Tak, zamieniam się w słuch. -odparłam szatynce po czym włożyłam w sterczącą na żel grzywkę Tony'ego małą, różowo-białą stokroteczkę. Spojrzał na mnie surowym wzrokiem jednak pomimo tego i tak wyglądał uroczo z małym kwiatkiem we włosach.
- No więc czekoladka została niedawno złapana na paleniu marihuany z kolegami. Niestety to nie był żaden z One Direction. A no tak! I jeszcze zabrali mu trochę działki. Jakim cudem on nie siedzi za to w pace? -zapytała podekscytowana i zarazem ciekawa Zoe.
- Jego ojciec jest adwokatem więc... -powiedziałam co spotkało się z zakrztuszeniem się Revenge.
- Serio?! W takim razie to wszystko wyjaśnia. -powiedziała już nieco spokojniej. -Dobra, zadzwoniłam tylko tyle ci powiedzieć. Miłego wieczoru i nie zmajstrujcie dzieciaka. Nie chce być ciocią. -rzuciła szybko brunetka po czym się rozłączyła. Spojrzałam rozbawiona na Tony'ego który ma teraz we włosach pełno stokrotek.
- Mogę zrobić ci zdjęcie? -zapytałam. Chłopak skinął głową w odpowiedzi nie otwierając nawet oczu. -Nie za wygodnie ci? -zapytałam powstrzymując się od śmiechu.
- Jest idealnie. -chłopak cicho mruknął po czym przekręcił się na prawy bok. Siedzieliśmy w takiej pozycji rozmawiając o wszystkim dopóki mój telefon nie zabrzmiał po raz drugi. To Wayne. Powiedział, że mam być w domu za pół godziny ponieważ rodzice się niepokoją. Oh, czyli oni wiedzą o moim wyjściu z Tony'm. Powiedziałam Anthony'emu że musimy się zbierać na co niechętnie podniósł się z moich kolan. W miarę szybko spakowaliśmy wszystko do koszyka i ruszyliśmy w drogę powrotną do samochodu. Tony ZNOWU złapał mnie za rękę i ja ZNOWU nie protestowałam.
- Nie nacieszyłam się tym widokiem. -zawyłam z żalem.
- Ale nacieszyłaś się mną. -powiedział kładąc swoją rękę w mojej talii. Wywróciłam oczami po czym parsknęłam śmiechem.
- Blee, za romantycznie. -powiedziałam wystawiając język na zewnątrz.
- Ah czyli to tak?! Ja tutaj z siebie wychodzę żeby było jak w filmie a ty marudzisz?! -zapytał z oburzeniem po czym jednym sprawnym ruchem przerzucił mnie sobie przez ramie i zaczął iść dalej.
- Puść mnie debilu! Tony puść! -krzyczałam śmiejąc się i okładając chłopaka pięściami po plecach. Anthony puścił mnie wtedy, kiedy byliśmy już przy samochodzie.
- Jesteś niemożliwy. -powiedziałam po czym wsiadłam do samochodu kiedy Tony pakował rzeczy do bagażnika. Po chwili chłopak znalazł się na miejscu kierowcy.
- Ale taki ci się podobam. -odparł z uśmieszkiem na twarzy po czym odpalił silnik i ruszył. Nic mu nie odpowiedziałam tylko prychnęłam śmiechem. Po 15 minutach byliśmy już pod moim domem. Kiedy otwierałam drzwi zatrzymał mnie Tony.
- Nie masz nic mi do powiedzenia? -zapytał robiąc przy tym smutną minkę.
- Dziękuje. -odparłam szybko z uśmiechem na ustach po czym wyszłam z samochodu zostawiając w nim zdezorientowanego Tony'ego. Kiedy stałam przy drzwiach domu odwróciłam się w jego kierunku. Patrzył na mnie z uśmiechem. Lekko się do niego uśmiechnęłam po czym weszłam do domu. Zdjęłam buty i niezauważona poszłam do kuchni po butelkę wody. Z tego co mi się zdaje nikogo nie było na dole. Szybkimi susami pokonałam schody i podeszłam pod drzwi pokoju mojego brata. Nie zdążyłam do nich zapukać jak otworzył mi je Wayne.
- No nareszcie! Kazałem rodzicom iść spać i obiecałem im na ciebie poczekać. Teraz jak jesteś mogę iść w końcu spać. -wymarudził ostatnie zdanie po czym zamknął drzwi swojego pokoju. Skoczyłam szybko do łazienki zmyć makijaż i wziąć szybki prysznic. Kiedy byłam już przebrana i gotowa do snu usłyszałam dźwięk przychodzącego SMS'a. Przez chwilę pomyślałam, że to znowu Niall z kolejnym zdjęciem, ponieważ zapomniałam kompletnie zasłonić rolety jednak kamień spadł mi z serca kiedy okazało się, że to Tony.
*Tony: Dobranoc księżniczko :)*
Poczułam miłe ciepło gdzieś w środku. Uśmiechnęłam się mimo woli do ekranu. Nie miałam już jednak siły aby odpisać na tego SMS'a. Cóż, to może poczekać do rana...

****
Hej tu Katie! 
Muszę wam powiedzieć że nie jestem co do końca przekonana 
tym rozdziałem ale mam nadzieję że chociaż wam się podoba. 
Odnośnie rozdziału na tamtym blogu nie wiem kiedy się pojawi, 
ponieważ w przyszły piątek wyjeżdżam na obóz i wiecie jak to jest.
 Nie będę miała za dużo czasu. 
Oczywiście rozdział będzie na stronie w przeciągu 2 tygodni najdłużej. 
Więc proszę was o wyrozumiałość. 
Zachęcam do komentowania <bardzo mi pomagają wasze komentarze>, 
pytania bohaterów opowiadania 
oraz do zajrzenia do zakładki "Autorzy", w której dowiecie się nieco o nas:) 
Przepraszam za wszystko i do następnego! 
~Katie

11 komentarzy:

  1. BOMBA! !!!!!!! Czekam na next! !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdzieś ty była?!
    Ale ciesze się, że wruciłaś :D
    A rozdział boski!

    http://upadla-i-lowcy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. rozdział super :)
    udanego obozu :D
    czekam na next ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Awww... jak romantycznie... tak słodko... ale oczywiście Zoey musiała im to przerwać :D
    Niall to zboczeniec ^^
    Super rozdział!
    Życzę weny i udanego obozu :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Dołączam się do słów komentarza wyżej. Co ja mogę powiedzieć rozdział jak zawsze boski :)

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny rozdział. czekam na nexta i życzę udanego obozu. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. SUPER. Z niecierpliwością czekam na następny rozdział

    KOCHAM WAS

    Wasza największa fanka

    Natka <3

    OdpowiedzUsuń
  8. BOSKI! Bardzo mi się podoba i nie mogę doczekać się następnego, życzę weny! <3

    Zapraszam także do mnie na nn:*
    http://onlyyoucanchangeme.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. świetny rozdział. czekam na nexta ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super. :) Czekam na next.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeśli masz problemy z ustawieniami na swoim blogu, zapraszam na http://blogowy-poradnik.blogspot.com/ :)

    I powiem szczerze, że udany rozdział. Będę wpadała częściej, bo jestem tutaj dopiero pierwszy raz! xx

    PS: To mój blog z opowiadaniem ff o Niall'u http://or-ever-will-be-fine.blogspot.com/ Jeśli chcesz to wpadnij i zostaw po sobie ślad. Będzie mi strasznie miło kochana ;3

    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń